Kanały:
Wpisy
Komentarze

W twoim mieście

zamieszkał anioł

szaroskrzydły

nocami stoi pod oknem

i patrzy jak kiedyś mi

w oczy

pełne smutku

 

 

mój anioł stróż

teraz jej szepcze sny

mam oczy błękitne

Dźwięki szarych łez

Na pustej drodze

kilka wierzb słucha wiatru

zagubiony anioł

zamknął oczy

 

wiolonczela szepcze

jej historię

ciepłe szare łzy

wychodzą na świat

skrzydła drżą

połamane mgłą

 

na zapomnianej ścieżce

kilka wierzb rozmawia z aniołem

wiatr milczy

słucha dźwięku szarych łez

 

wiolonczela oddycha

jakby nie potrafiła grać

gdy w ciszy
rozkwitają wiersze
oplatając
ciała zapomnieniem

 

lubię gdy jej dłonie
czytają

w półmroku świecy

wilgotne słowa na skórze

lubię gdy moje dłonie
równy oddech
zmieniają w nierówny rym

Przez niebo skrada się błyskawica

chmury tak brunatno ciężkie

jak zimno samotności

wiatr przerzuca cienie

między ciszą

ziemia spękana

czeka na białą łzę

 

 

gdzieś we mnie

pod rozdartym drzewem

anioł szaroskrzydły

osłania mały kwiat

Słowo anioł kobieta

Spotkałem słowa

w wiersze zaklęte

tak bliskie

jak dotyk

spotkałem anioła

szeptał zaklęcia

tak odległe

jak sen

spotkałem kobietę

była słowem

była aniołem

 

 

jest…

Zanim twój kot otworzy oczy

Maczał jakiś anioł noc

w twoich oczach

a potem rozwieszał

satynową nad głową

bym nie mógł spać

bez twojego oddechu

bez ciszy między dotykiem słów…

 

dłonie zatańczą jak nocne motyle

ostatni raz

zanim kot otworzy oczy

Kiedy ktoś odchodzi

Stadnie liście galopują z wiatrem

nie uciekają spod stóp

poszarpane klonowe i brzozowe

wplątują się w skrzydło

 

Kiedy ktoś przychodzi

Słowa wzbijają się w powietrze

W mroku nocy srebrzyście wędrują

I gdzieś pod twoim parapetem

Skrzy się wierszem oddech

Idę drogą spadających…

Zatańczył wiatr

Gdzieś między myślami

Zawirowały liście

Pochylone drzewa ze zrozumieniem

Szumią ciszej

 

Idę drogą spadających…

nie mogę znaleźć snów

miedzy naszymi oddechami ciszy

pogubiła się satyna nocy

słonym spojrzeniem zamazany

akord fortepianu trwa

 

 

Idę drogą spadających

niepełnych aniołów

dokąd ten autobus

na przystanku siedzi anioł

czeka na autobus

pióra muskają smutek

myślę

czy anioł ma bilet ze zniżką

siedzimy razem

bo przecież jedna jest ławka

jest jeszcze smutek

ale on jakoś wstaje zawsze

nie lubi

siadać razem z aniołem

 

 

tak się zastanawiam

dokąd ten autobus

bo bilet kupił anioł

teraz twoja kolej

kiedyś ruszyłem w drogę

wygnany brakiem ciszy

znalazłem anioła na ścieżce

siedział pod starą wierzbą

usiadłem obok i patrzyłem

nakładał łzy na sznurek

już miał skończyć gdy zabrakło jednej

podniósł oczy pełne smutku

i powiedział dobrze że przyszedłeś

czekałem na ciebie

dotknął serca i zebrał ostatni paciorek

wstał dał pusty sznurek

szepnął

teraz twoja kolej

Na drodze

pochylony znak

słońce odchodzi zmęczone

błękit nieba

płonie czerwienią

w zakurzonych dżinsach

siedzi pod drzewem

bluesa rytm zamyka dzień

zapada noc

czas złożyć szare skrzydła

zasypia anioł bez nieba

na gitarze gra już tylko wiatr

Kiedy księżyc gubi się

Kiedy księżyc

gubi się w łzach anioła

mój świat

przeplatają oddechy samotności

nad

urwiskiem życia

bluszcz oplótł smutkiem nadzieję

na skrzydła

których zabrakło…

 

kiedy księżyc

świecił nad urwiskiem

skoczyłem…

zabrakło dla mnie skrzydeł…

                                  16.05.2008

Gdy bywam na pustyni

Gdy bywam na pustyni

To na długo…

Zbieram róże

Samotnością wiatru karmione

ranię duszę

o szepty niespełnione

milczę oczami

pełnymi umierających gwiazd

 

czasem wracam

z cieniem jednoskrzydłego anioła

z pierwszym dotykiem dnia

W duszę sączy się blues

z pierwszym dotykiem dnia

odeszłaś…

do tej melodii drogę zasypał wiatr

tylko słowa tej piosenki…

 

 

W  przydrożnym motelu

gdzie jeszcze zapachem nocy

satyna pamięta Twój kształt

na fotelu bujanym gasnę

oglądając kolejny wschód słońca

Na drodze stał anioł

Na drodze

Anioł stał z gitarą

Czekał…

 

Na przystanku

Bez drogowskazów

Czekam na Ciebie

Wiatr cicho gra

 

Na drewnianej ławce

Pochylonej życiem

Zostawiam list

Wiatr czyta kartki

Przyduszone kamieniem

 

Na drodze donikąd

Anioł z gitarą

Czekał aż przyjdę…

 

  23.06.08

…stara szafa gra…

Gdzieś pod ścianą

Stara szafa gra

Sączy blues

W zakamarki duszy

Cienie tańczą

Na granicy blasku świecy

Skrzypi podłoga

Ktoś w starą szafę wrzucił

Brzęczącą garść smutku

Na szybie od oddechu

Wyrosło słowo

Tęsknie…

 

Kolejny autobus

zapomniał się zatrzymać

a szafa gra…

testament samotności

Przemilczanym srebrem

Kartki białego papieru

Jaśnieją w mroku nocy

 

Testament samotności

Spisywany białym piórem

pod skrzydłem nocy

maczanym w oddechu księżyca

cierpliwie czytanym przez anioła

do ostatniego pyłku srebrnego…

 

Jaśnieją w mroku nocy

Kartki białego papieru

 

Ogień czyta je ostatni

Piszesz mnie sobą

Na  polu lawendy

Milczy zapachem

Niedokończona opowieść

Kartki pełne błękitu

Srebrnych oddechów księżyca

Zagubione między nierównym uderzeniem serca…

 

Tak łatwo zapominasz że

Piszesz mnie Sobą

Dla przyjaciółki

Anioł

Z jednym szarym skrzydłem

Maluje piórem samotność

Ciągle pisze

Na tamtej skale

Atramentem z oczu płynącym

Historię

Anioła

Z jednym błękitnym skrzydłem…            

Na dworcu Berlin Lichtenberg

Lampa tylko świeci

Ale nie dla nadziei…

Zabrudzone ściany z ostatnimi modlitwami

Których nikt nie czyta

Nikną wolniej niż samotność

Na ławce szary anioł

Poi samotność łzami

 

Ktoś czeka na pociąg

Na kogoś czeka anioł…

 

 

Pospieszny przejechał

Nikogo dziś nie zabrał

Choć nigdy się tu nie zatrzymuje…

w srebrnym blasku księżyca

W srebrnym blasku księżyca

Nad ramionami klifu

Anioł szary rozłożył skrzydła

W ich cieniu zasrebrzył się

Wiersz

Mój szept…

 

Nad ramionami klifu

W srebrnym dotyku nocy

Zielone oczy są bardziej samotne

niż szept które żyje w ich Cieniu…

Jakby gdzieś pogubił anioł

Więc stało się,

Jakby gdzieś pogubił anioł …

 

Wrzucił marzenie

Do pudła na gitarę

Bluesa zagrał los

Smutek wplótł się w pięciolinie

Słowa kwitły samotnością

Deszcz nie poił jak zwykle wolnością

Choć nikt nie śpiewał

Ciągle pamiętam te słowa

 

   Wiec stało się,

Jakby gdzieś pogubił anioł

Nasz czas… 

Sierpowy pan nocy

Srebrne pocałunki

zostawił na grzywach fal

a na brzegu anioł oglądał

tę miłość niespełnioną

moczył końce skrzydeł…

 

ślady na plaży

srebrem błyszczą

morze westchnęło

zabrało…

na skrzydłach kryształki słonej samotności

ona zbiera kwiaty

W postrzępionych skrzydłach

Wiatr cicho zamieszkał

Szeptał o jej zwiewnej sukience

I o pierwszym dotyku spojrzenia

 

Na plaży zostawił ślady anioł

W każdym zakwitły bratki

Teraz siedzi na brzegu

I milczy łzami

Morze łagodnieje

Kiedy podnosi oczy

 

Ona, co rano

Zbiera kwiaty…

Anioł stał na poboczu

Głęboko milczy

Odkąd zgasiłaś światło

Moich szeptów

Anioł mój szaroskrzydły

Czeka aż odejdę

Pokryty kurzem

Gwiazd, które już zgasły

 

Na środku ulicy wiolonczela

Ciągle gra melodię

„Moja miłość zawsze umiera, zanim się zacznie”

Niebo nie zawsze jest błękitne

Niebo dziś jest szare

Na tych kilku ziarnkach piasku

Twoje ślady

Siadam pod tym samym drzewem

Białą brzozą

Ciepłą od słów

Które ciągle tańczą na plaży

 

Mój anioł przysiadł obok

Spogląda tak głęboko w ciszę

Nie pozwala zapomnieć, że

Niebo nie zawsze jest błękitne

Dla błękitnoskrzydłego anioła

Światło gasnącego miasta

Spija ciemność spod nóg

Idę ulicami pełnych aniołów

Zagubionych samotnością

Neonowe skrzydła

Błyszczą beznadzieją

Plastikową wolnością

 

Światło gasnącego miasta

Spija ciemność uliczki

Gdzieś anioł błękitnoskrzydły stoi

Tak zasłuchany w rytm dalekiego świata

Czasem go odwiedzam

Zostawiam szare pióro

I słucham

Jak jego serce bije gorącem czarnego lądu

Gdzie liście są łzami drzew

na ścieżce

gdzie liście są łzami drzew

cienie szepczą

własne historie

przy brzozie

składam zmęczone marzenia

szare skrzydła

chowam w plecak

wyciągam notes i piszę

z jesienną nutką wiersz

Puka woda szeptem w szybę
po oknie błądzą miriady
pod drzewem anioł
czeka między kroplami

po tafli szklanej łza dryfuje
kolczasty purpurowy kwiat
tęskni moimi myślami
szaroskrzydły oddechem
rzeźbi słowo samotność

Jesienny blues

Na ulicy przysiadł blues

otworzył pudło gitary

akustycznie przywitał samotność

jesień zostawiła garść liści

dźwięk opuszczony wędruje

po pięciolinii marzeń

wspina się do echa serca

rhytm`u szept

 

gdzieś na dachami

zielonooki posłaniec

zaciska szare pióro

między oddechami

Pytasz się czy samotność

Pytasz się czy samotność

mi przeszkadza

odchodzisz

odpowiedź

puka do zamkniętych drzwi

teraz mieszka tu samotność

z pocałunkami pełnymi

upojnej ciszy

w których nasłuchuję

czy nie uchylają się drzwi

Jeff Haley

wszedł na scenę

zgasły reflektory

kilka świec skradło resztki światła

w półmroku rozszedł się dźwięk

zwolniło serce

rozlał się smutek

od uderzenia kilku strun

słowa wplótł między oddech gitary

nigdy nie zszedł

Chwila z flamenco

Stukot kastanietów

budzi dłonie

płyną w powietrzu

niczym albatrosy

spojrzenie tych oczu

śródziemnomorskich

przerwał obcas

czarna suknia ruszyła

za gitary dźwiękiem

czerwony kwiat we włosach

migocze coraz szybciej

nagle cisza

wachlarz zakrywa twarz

jej oczy ciągle błyszczą

 

Jesień wiolonczelowych dni

Wiolonczela gra

zachmurzone frazy

etiuda spadających liści

na pulpicie rozłożoną

partyturę łza pisze

kolejne ruchy smyczka

gwałtownie szarpie wiatr

wierzba kłania się zmęczonymi konarami

anioł zamyślony usiadł i słucha

jesieni wiolonczelowych dni

mroczne mysli

Gdy wieczorne cienie

wypełniają blask światła latarni

mroczne myśli

zakładają długie płaszcze

i ruszają w deszczu

szukać okazji by przysiąść

 

w małej herbaciarni

gdzie czasem zaglądam

gdy mój anioł kieszonkowy

nie ma siły by z ciemności

wyłowić rozłożone skrzydła

mroczne myśli

siadają obok

Starsze wpisy »